6 pomysłów jak oszczędzać

6 pomysłów jak oszczędzać

Biedni studenci, niezamożni przedstawicie klasy średniej i bankruci! Robimy wszystko co możemy, a mimo to pod koniec miesiąca zawsze brakuje tych kilku stów. Mam rację? Oczywiście, że nie! Ponieważ założę się, że większość z nas nie do końca wie jak oszczędzać, czy to z braku edukacji ekonomicznej, czy z braku wiedzy, czy ze zwykłego lenistwa. 

Jeśli tutaj jesteś, to znaczy, że nie muszę cię przekonywać do oszczędzania. Ten etap masz za sobą i wiesz, że fortuna nie przyjdzie do ciebie sama. Trzeba jej trochę pomóc. Nieważne o czym marzysz. Nieważne, czy są to góry złota w piwnicy, czy niezapomniane wakacje dookoła świata. Być może chcesz się poczuć jak bohaterowie serialu Breaking Bad.

breaking bad forsa kasa pieniadze mamona spanie sen jak oszczedzac

Kiedy poszedłem na studia okazało się, że nie mam pojęcia ani o cenach artykułów spożywczych, ani o kosztów comiesięcznych rachunków. Musiałem uczyć się od zera, ponieważ był to pierwszy raz, w moim życiu, kiedy dostałem określony budżet i przyszło mi nim zarządzać. Trzeba było więc sensownie rozplanować wydatki, z czym miałem koszmarne problemy na samym początku. Trzeba było też nauczyć się, jak oszczędzać najwydajniej i na czym można to robić, a na czym raczej nie wypada.

Przeanalizujmy więc kilka przykładów bazujących na moich doświadczeniach i być może dzięki temu będziesz w stanie uniknąć popularnych błędów, albo chociaż skorzystać z moich propozycji i zaoszczędzić kilka groszy.

1. Ostrzyż się sam

Kiedyś wydawało mi się to kontrowersyjne, ponieważ jaka osoba o zdrowych zmysłach ostrzygłaby się sama? Dookoła miejsca, w którym mieszkamy znajdują się zwykle dziesiątki salonów fryzjerskich, więc czemu by z nich nie skorzystać? Z drugiej strony, bardzo łatwo obliczyć, że wydając na strzyżenie od 20 do 60 złotych miesięcznie, roczny budżet przeznaczany na usługi fryzjerskie wyniesie od 240 do 720 zł. Biorę tu pod uwagę ceny, z którymi się spotkałem i które byłem gotowy zaakceptować. 

Muszę jednak podkreślić, że zazwyczaj nie byłem zadowolony z fryzury, kiedy zostawiałem w salonie fryzjerskim 20 zł. Z tego powodu najczęściej decydowałem się na usługi, które kosztowały mnie koło 35 zł. Natomiast na wyjątkowe okazje za fryzjera byłem w stanie wydać 60 zł i zawsze wychodziłem z salonu uśmiechnięty.

Czy średnio 420 zł zaoszczędzone na jakości fryzury w okresie rocznym to duża ilość pieniędzy?

Niektórym może wydawać się sporo, a innym nie. Ważne, że jest to kwota, którą łatwo można oszacować, a dzięki temu uświadomić sobie, ile pieniędzy wymyka się z portfela każdego roku. 

Więc jak oszczędzać na usługach fryzjerskich?

Nic prostszego, wystarczy zaopatrzyć się w porządną maszynkę do strzyżenia z kilkoma nakładkami. Do tego jedna lub dwie pary nożyczek na początek i voilà! Możemy brać się do pracy!

Osobiście używam maszynki, która kosztowała 160 zł i była polecana na innym blogu. Nie znając się na fryzjerskim fachu mogę tylko powiedzieć, że przyjemnie się nią pracuje. Ogromnym atutem jest to, że jest bezprzewodowa, a bateria starcza mi na 3-4 strzyżenia. W zestawie znajdziecie też 4 nakładki: 3, 6, 9 i 12 mm, co na pewno wystarczy do nauki cieniowania.

Nożyczki kosztowały mnie 90 zł i… tną. Wniosek: są dobre.

Jak szybko można nauczyć się strzyc?

Z pewnością zależy to od zdolności manualnych. Moje nazwałbym przeciętnymi, a wystarczyły mi 2-3 strzyżenia żeby wywołać u mnie taki wyraz twarzy, jaki towarzyszy mi po wizycie u fryzjera za 20 zł.

Podsumowując: zakupy wyniosły mnie 250 zł, więc w tym roku planuję zaoszczędzić 420 zł. Moja fryzura nie była przedmiotem śmiechu, ani nie była wytykana palcami na ulicy. Wystarczy mi to, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mają tak niskie wymagania. Nic jednak nie zastąpi satysfakcji, kiedy tłumaczy się potem kolegom i koleżankom, że to co mają przed oczami, zrodziło się z pracy własnych rąk. Nie muszą wiedzieć, że majacząca się wizja głodu pod koniec miesiąca była wystarczającym motorem do podjęcia działania. Przed nimi stoi prawdziwy self-made man.

2. Zacznij pić wodę z kranu

Czy wiedziałeś, że woda w większości miast w Polsce jest zdalna do pica? Nie mówiąc już o innych krajach na zachodzie, gdzie zwyczaj spożywania tzw tap water jest bardziej rozpowszechniony. Picie wody z kranu to chyba najprostszy sposób na to, jak oszczędzić dużo pieniędzy. 

Weźmy pod uwagę, że codziennie powinno się wypić 1,5-2 litry wody, ale ilość tą należy dostosować do indywidualnych potrzeb. Stanowi to wydatek ok 15 zł tygodniowo, a więc aż 780 zł rocznie. 

Koszty picia kranówki w porównaniu z wodą butelkowaną są diametralnie niższe. Tak niskie, że ciężko o dokładną wycenę. Możemy więc spokojnie założyć, że przerzucając się na tę opcję zaoszczędzimy około 700 zł w ujęciu rocznym. To sporo, jak na zmianę przyzwyczajeń. W dodatku nie będzie się to wiązało z żadnymi nieprzyjemnościami, co jest zwykle cechą wyrzeczeń podejmowanych na poczet oszczędzania. 

Jeśli wciąż nie jesteś przekonany to pomyśl o konsumpcji plastiku. Jak dużo śmieci generuje korzystanie z plastikowych butelek i ile energii można by zaoszczędzić wybierając wodę z kranu.

Od jakiegoś czasu, kiedy wychodzę z domu zawsze towarzyszy mi butelka wielorazowego użytku. Plusy tego rozwiązania są ogromne. Można ją potem uzupełnić na uczelni, na siłowni, czy w restauracji. Zwłaszcza w lokalach gastronomicznych przebitka na napojach jest niezwykle wysoka. Z tego powodu warto mieć możliwość uzupełnienia swojej butelki. W wielu miejscach woda jest dostępna nieodpłatnie dla klientów, ale jeszcze przyjdzie nam poczekać zanim ten zwyczaj stanie się standardem. 

Polecam na przykład jedną z tych, zobacz jakie fajnie wzory!

No dobrze, ale nie jesteśmy ufni dostawcom wody. Co jeśli ta, która leci z kranu jest zakażona? Albo zawiera metale ciężkie? I zresztą, czy można oszczędzać na zdrowiu? Czy nie lepiej już kupić wodę w butelce? I na to jest sposób. Dostępny jest szeroki wybór butelek z filtrami:

Można też zaopatrywać w przefiltrowaną wodę resztę domowników, a wtedy zakup czajnika z filtrem okaże się dobrą inwestycją:

W obecnych czasach nie trzeba się obawiać o jakość wody z kranu, ponieważ ujęcia, z których jest czerpana są ściśle kontrolowane. Zanim będzie dostarczona do miast musi zostać zaakceptowana, jako zdatna do spożycia. 

Są też jeszcze inne sposoby, jak oszczędzać na wodzie. Weźmy na przykład sytuację na lotnisku. Nie zliczę, ile razy musiałem wyrzucać pełne butelki przed kontrolą, tylko dlatego, że źle oszacowałem moje spożycie płynów na kilka godzin przed odlotem. Zawsze mam przed oczami kosz na śmieci przy bramkach wypełniony po brzegi pojemnikami na soki i kosmetyki przekraczające limity. Co za marnotrawstwo!

Ale jest sposób, żeby oszukać system, a przy okazji zaoszczędzić. Wszyscy znamy ból kupowania butelki wody za 7 zł po przekroczeniu bramek, prawda? Nikt nie zakazuje przecież zabrać ze sobą w bagażu podręcznym pustej butelki i napełnić jej po chwili w łazience, albo dystrybutorze. Na wielu lotniskach widziałem istnieje już nawet bezpłatny dostęp do tego drogocennego płynu.

To może wydawać się śmieszne, ale dzięki wiedzy, jak oszczędzać na wodzie udało mi się do tej pory zachować w portfelu setki złotych, które mogłem przeznaczyć na inne, ważniejsze cele.

3. Zacznij żyć z drugą osobą

Kolejny, z pozoru banalny sposób na to, jak oszczędzić duże sumy, widoczne w późniejszych rozliczeniach. Prowadzenie gospodarstwa domowego we dwójkę lub więcej osób jest zwyczajnie tańsze. Zaczynając od rachunków za czynsz i usługi: internet i telewizję, poprzez zużycie prądu i wody, aż po dzielenie opłat za Netflixa, czy inne serwisy (których ceny poznacie tutaj), a także kupowane książki i przedmioty codziennego użytku włącznie z amortyzacją. 

Abstrahując od innych czynników, dzielenie mieszkania z kimś innym wypada pod względem ekonomicznym znacznie korzystniejsze. Bardzo ciężko jest przytoczyć konkretne liczby, ale idą one w setki, a nawet tysiące złotych. 

Łatwo dogadać się ze znajomym i razem wynająć mieszkanie, ale jeszcze bardziej opłaca się znaleźć drugą połówkę! Dane pokazują, że życie w związku jest tańsze od życia singla. Jeśli więc nie robić tego dla miłości, to może dla pieniędzy? 

para rece milosc partnerstwo jak oszczedzac

Na pierwszy rzut oka może wydawać się inaczej, ponieważ wszystkie prezenty dla partnerów osiągają horendalne sumy. Jednak wspólne mieszkanie i utrzymywanie mieszkania, wspólne jedzenie i wspólne wyjścia to gigantyczna oszczędność.

Nie wspominając o podróżowaniu, za które też zapłacimy mniej, gdy zdecydujemy się na wyjazd z partnerem. Najbardziej widoczna różnica jest widoczna w cenie za nocleg. Do tego stopnia, że czasami opłaca się kupić pokój przeznaczony dla 2 lub więcej osób, niż jednoosobowy. Wystarczy wejść na ten, albo na ten serwis, żeby się o tym przekonać. Oferty biur podróży po przeliczeniu na osobę także są zdecydowanie tańsze, kiedy eksplorujemy inny kraj z naszym partnerem. To samo dotyczy pieniędzy, które wydamy za transport i wyżywienie za granicą. Częściej skorzystamy z kupna zestawów w restauracjach, wielosztuk w sklepach, czy przecenionych produktów, na które nie zdecydowalibyśmy się będąc singlem.

4. Negocjuj przez telefon… i nie poddawaj się!

Za chwilę wyjaśnię ten enigmatyczny nagłówek i przytoczę własne doświadczenia. Nie jest tajemnicą, że firmy nakładają duże marże na usługi, z których korzystamy. Patrząc na ceny nie wiemy, jak duży jest zysk ze sprzedaży, ale wiemy, ze na pewno jest, ponieważ działalność musi pozostać opłacalna, aby przedsiębiorstwo nie zbankrutowało. Niemniej jednak polecam zawsze mieć z tyłu głowy, że koszt, jaki ponosimy za zakup produktu lub usługi jest dostosowany do naszych możliwości finansowych, a jego cena jest regulowana przez nasze własne możliwości.

Podkreślam to dlatego, ponieważ wiele osób ma wyraźne opory przed negocjacjami. Głównym powodem jet poczucie sprawiedliwości i dumy którym się kierują. Jednak właśnie ta cecha jest wykorzystywana przez przedsiębiorców, którzy zawyżają ceny swoich produktów.

Pamiętajmy też, że na rynku zwykle nie ma monopolisty, dlatego firmy nie chcą tracić swoich klientów. Zależy im też na budowaniu przyjaznego wizerunku w obawie przed odpływem konsumentów do innych usługodawców.

Jak więc oszczędzać negocjując? Parę miesięcy temu spotkała mnie nieprzyjemna sytuacja, kiedy to zarezerwowany wcześniej przejazd autobusem został odwołany. Na kolejny musiałem czekać kilka godzin, na co nie byłem przygotowany. Mój wyjazd nie przewidywał takich ewentualności i kolejne plany zaczynały się sypać. Sprawa pogorszyła się jeszcze bardziej, kiedy autobus, którym ruszyłem doznał opóźnienia na trasie. 

Co prawda nic złego mi się nie stało oprócz narastającego uczucia pustki w żołądku, zmęczenia i frustracji, ale uświadomiło mi to, że jeśli autobus powrotny spotkałby taki sam los, to mógłbym nie zdążyć na samolot. Chcąc przebukować zbliżającą się rezerwację musiałbym jednak dopłacić, ponieważ ceny zdążyły wzrosnąć. Nie byłem zadowolony z tego faktu mimo, że suma nie przekraczała moich możliwości. Pytanie dlaczego to ja miałbym ponosić dodatkowe koszty, kiedy firma straciła wiarygodność w moich oczach.

Jeden telefon i 5 minut rozmowy z przedstawicielem wystarczyło, aby zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych. Opowiedziałem mu, jak wygląda sytuacja i nie miałem żadnych problemów żeby załatwić zamianę rezerwacji bez dopłaty. Bardzo dziękuję!

Jak pokazuje mój przypadek warto negocjować z firmami. Tym bardziej kiedy cena ich usług wydaje się wam nieadekwatna do jakości, albo kiedy pojawiają się problemy ze strony usługodawcy.

5. Idź na darmowe przeglądy dentystyczne

Bardzo mało osób wie, jak oszczędzać na dentyście, a przecież każda wizyta wiąże się z kosztami rzędu kilkuset złotych! Zastanówmy się, dlaczego badanie naszych zębów jest takie drogie. Ceny zabiegów są wynikiem doświadczenia zawodowego dentystów i wielu lat wymagającej nauki. Skoro tak, to jest prosty sposób, żeby je ominąć.

Kształcący się studenci nie mają jeszcze odpowiedniej wiedzy, ale muszą ćwiczyć na pacjentach, żeby ją zdobyć. I oczywiście ktoś musi tym pacjentem zostać. Nie proponuję nikomu zamiany w królika doświadczalnego, spokojnie. Studenci kierunku stomatologicznego wykonują przegląd i podstawowe zabiegi dentystyczne pod okiem doświadczonych dentystów. Nie ma więc obaw, że wejdziesz do gabinetu z pełnym uzębieniem, a po kilku godzinach wyjdziesz pozbawiony możliwości ugryzienia czegokolwiek (albo kogokolwiek). 

Dzięki poczciwym studentom zapłacimy jedynie za koszt materiałów. W portfelu zostaniem nam kilkadziesiąt złotych, które normalnie poszłyby do kieszeni dentysty.

W ten sposób można regularnie chodzić na kontrole i dbać o swoje zęby nie ponosząc niepotrzebnych kosztów. Zawsze trafiałem na studentów, którzy poważnie traktowali swoją pracę. Zrobili na mnie takie wrażenie, że nawet zdecydowałem się na naprawę ubytków, które do teraz się trzymają. Mówię w razie gdyby ktoś bał się o jakość uzupełnień.

Najlepszym sposobem na znalezienie ogłaszających się studentów są grupy uniwersytetów medycznych na facebooku. Odbywają się tam polowania na pacjentów w każdym wieku, więc można załatwić wizytę dla całej rodziny.

Dla nauki i oszczędności!

6. Zrób dzień oszczędzania

To pomysł, o którym usłyszałem całkiem niedawno. Najprostszym sposobem na to, jak oszczędzać jest oczywiście przestać wydawać pieniądze. Ale to nie jest takie proste, kiedy dookoła wychodzą kolejne generacje smartfonów, inflacja podnosi ceny artykułów spożywczych, a znajomi zapraszają do pubu na piwko lub piwek pięć. Wydatki piętrzą się i nici z wielkich planów na inwestycje.

Z drugiej strony nie musimy głodować ograniczając wydatki na swoje podstawowe potrzeby. W wielu przypadkach wystarczy zacząć kupować racjonalnie. Wykorzystywać promocje i okazje. Nie robić zakupów z lenistwa w najbliższym sklepu na rogu, tylko wybrać się dalej i zrobić duże zapasy, które pozwolą na przetrwanie całego tygodnia.

Ale jak tu oszczędzać, kiedy nie ma czasu na takie rzeczy? Albo kiedy nie potrafi się powstrzymać od szybkiej przekąski w żabce i kawki na rogu podczas okienka? Pamiętając, że duże zmiany należy wprowadzać małymi kroczkami można skorzystać z pomysłu, który powstrzyma nasze instynkty i zrobić sobie

„dzień bez wydawania pieniędzy”

Tylko jeden dzień. To bardzo niewiele skoro w tygodniu mamy ich aż siedem. Ale nawet jeden dzień może znacząco zmniejszyć nasze wydatki w dłuższej perspektywie. Jeśli potrafisz przewidzieć swoje potrzeby i zaplanować zakupy to zrobienie sobie takiego specjalnego dnia w tygodniu nie wywoła efektu jojo i nie sprawi, że przystąpisz do kompulsywnych zakupów, żeby sobie odbić. 

zloto skarbiec bank skrytka sztabki jak oszczedzac

Dajcie też znać, czy znacie inne ciekawe metody na to, jak oszczędzać, albo jak zmotywować się do okładania pieniędzy!

Ten post ma 23 komentarzy

  1. Maciej

    Ten numer z darmowymi dentystami jest naprawdę niezły. Nie wpadł bym na to 😀

    1. Wojtek

      Uczących się praktykantów można faktycznie „wykorzystać” 😀 Tak samo wygląda w innych branżach np fryzjerskiej, gdzie wielu adeptów potrzebuje głów do ścięcia. Ale szczerze? Satysfakcja z ostrzyżenia siebie samemu jest niezastąpiona, więc polecam akurat tę drogę 😀

  2. U nas woda z kranu, to podstawa: to tansze i bardziej ekologiczne niż kupowanie w plastikowych butelakach:). Pozdrawiam serdecznie!

    1. Wojtek

      Bardzo się cieszę słysząc, że komuś też zależy na środowisku 😀 Pozdrawiam!

  3. Joanna

    A ja często podcinam sobie sama włosy, ostatnio także je farbuję, owszem, z powodu kwarantanny, ale po pierwsze – wystarczy się doinformować (w internecie jest wszystko) i nie traktować siebie zbyt poważnie (to istotne, bo podobno z tyłu wyglądam trochę dziwnie). Wody z kranu nie ruszę, mam blokadę, więc filtruję, koszt 22 zł na miesiąc za filtr. Żyję z drugą osobą – ma 9 lat. Jako sposobu na oszczędzanie nie polecam, koszt życia idzie raczej mocno w górę. Zainspirował mnie dentysta, choć wymaga to trochę odwagi, no ale do odważnych… itd. No in dni bez zakupów – genialne. Tak a propos, jest cudna książka „Piękne życie bez pieniędzy”, z mnóstwem sprytnych lifehacków dot. m.in. oszczędzania, polecam 🙂

    1. Wojtek

      hahaha również zauważyłem, że strzyżenie tyłu głowy sprawia najwięcej problemów. Za pierwszym razem mimo usilnych starań otrzymałem krzywą linię, ale to prawda, trzeba mieć trochę dystansu do siebie i lekko przymknąć oko na niedoskonałości 🙂 Dzięki za książkową propozycję, ląduje na liście tytułów do przeczytania 😉 Tak notabene życie bez pieniędzy to byłoby w ogóle piękne życie…

  4. Zapowiedz

    Oprócz dentystów to korzystam ze wszystkich pomysłów. 👍 To chyba znaczy, że oszczędzam. A poważnie, postanowiłam sobie wraz z moją drugą połową, że zaczniemy odkładać pod koniec miesiąca co najmniej 100 zł. I chociaż wydaje się to mało to praktycznie każdego miesiąca mamy niemały grosz np na super wakacje. Bo nie oszukukmy się, raz odlozysz 100, raz więcej. I wcale nie zarabiamy wiele, po prostu rezygnujemy właśnie z jakich gadżetów, czy masy ubrań z zza drogich sklepow. Bo wbrew pozorom taniej nie znaczy gorzej. Zwłaszcza, gdy sie to szanuje. 👍 Piona brachu krwi w takim razie. 😊😊

    1. Wojtek

      Człowiek sobie uświadamia, że nie musi wcale wyglądać nie wiadomo jak i nagle okazuje się, że ma masę oszczędności 😀 Powiem ci, że z czasów wychowania pozostał mi w głowie lęk przed używanymi rzeczami i piciem wody z kranu w obawie przed jakimś nieokreślonym niebezpieczeństwem. Albo poczucie, że nie niektórych sprawach się nie oszczędza, np moja mama nie mogła znieść przeżyć parzenia tej samej torebki herbaty po dwa razy 😀 Ale bez przesady, co nie? Nie musimy być perfekcyjni ✨ Wykorzystajcie jak najlepiej oszczędności i zdawaj relacje z wakacji! Pionteczka i powodzenia w rozwijaniu bloga ✋

  5. Kasia

    Fajne zestawienie pomysłów 🙂 Chciałam się przerzucić w zeszłym roku na wodę z kranu, ale coś mam chyba nie tak z rurami, bo często rano po nocy, kiedy myję zęby, czuję że woda ma metaliczny posmak. Trochę się boję pić prosto z kranu. Z drugiej strony używam tej wody do robienia herbaty, więc i tak ją piję… Dałeś mi do myślenia 😉

    1. Wojtek

      Myślę, że filtr załatwiłby sprawę 😀 Spróbuj i daj znać, jak smakuje woda z kranu

  6. Michał

    Słyszałem, że filtrowanie wody nie jest konieczne, ba! jest nawet niekorzystne dla osób, które nie borykają się z jakimiś zaburzeniami jonowymi – kolejny sposób żeby zaoszczędzić – tym razem na filtrze 😛
    Jeśli idzie o fryzjera – można też nie chodzić. Polecam jako posiadacz długich włosów 😛 Chociaż wtedy pojawiają się dodatkowe wydatki na odżywki, zużywa się więcej szamponu itp., więc…

    1. Wojtek

      Zdecydowanie masz rację, nie bez powodu woda butelkowana nazywana jest wodą mineralną. Ma nam dostarczać mikro i makroelementów w odpowiedniej ilości i proporcji, dlatego trzeba uważać na filtry marnej jakości. Mogą sporo zaszkodzić w gospodarce elektrolitowej. Ale istnieją na rynku filtry, które nie przepuszczają kamienia i zanieczyszczeń, a przy tym zostawiają nam jony, których potrzebujemy. Pozderki 😀

  7. tarapatka

    Pamiętam te studenckie czasy 😉 Studiowałam dziennie i pracowałam w weekendy i kilka godzin w tygodniu – nie było łatwo, ale ten czas wiele mi dał i wspominam je z nostalgią 😉 Liczyłam na siebie, bo skoro się wyprowadziłam z rodzinnego domu nie chciałam jak większość moich znajomych czekać na comiesięczny przelew od rodziców. Ja chciałam być samodzielna i do dziś jestem z tego mega dumna :D. Zapewne dzięki dziś, mając własną rodzinę doceniam każdą wartość pieniądza, potrafię zaplanować wydatki i wydawać pieniądze z głową, jednocześnie nie odmawiając sobie wielu rzeczy 😉

    1. Wojtek

      Szczerze podziwiam za wytrwałość. Jak się motywowałaś? Nie miałaś za dużo na głowie? No i super, na tym właśnie polega oszczędzanie. Nie powinniśmy sobie odmawiać przyjemności, bo życie straciłoby polot! Ważne, żeby do wszystkiego podchodzić racjonalnie 🙂

  8. Zrobić dzień oszczędzania – a dla zdeterminowanych polecam zrobić sobie i nauczyć się oszczędzania w miesiąc! 🙂 I to w konkretny miesiąc – październik – który na świecie jest uznawany właśnie za miesiąc oszczędzania 😉

    1. Wojtek

      Czemu właśnie październik? Ma to związek z wydatkami na posłanie dzieciaków do szkoły i rozpoczęciem gromadzenia oszczędności na święta? Jestem ciekawy 😀

  9. Stella

    Czyżbym widziała fotkę z Domu z papieru?
    My odgracamy się przez Olx i allegro 🙂 Mam taką książkę „Pieniądze rosną na drzewach”. Ponoć można sprzedać wszystko…

    1. Wojtek

      Punkt za spostrzegawczość! Fotka z La casa de papel , bo jeszcze nie zdążyłem się otrząsnąć po 4 sezonie 😀 Brawo, tak trzymać, dom odgruzowywać i nic niepotrzebnego nie gromadzić 😛 Dzięki za polecenie, książka dołącza do listy pt. „do przeczytania”

  10. Bardzo ciekawe propozycje! Z tymi dentystami-studentami bywa różnie. Na przegląd bym poszła, ale na darmowe leczenie na pewno nie – zbyt wielu znajomych musiało potem poprawiać po takich młodych adeptach za grube miliony 😀 Wspólne mieszkanie to faktycznie spora oszczędność, pomimo teoretycznie podwójnego zużycia wszystkiego, podobnie jak picie wody z kranu. Ja co prawda co miesiąc przeznaczam kilkanaście złotych na filtr do dzbanka, bo jednak ciągle nie ufam ani wodzie z kranu, ani samym kranom, ale to nadal mniej wydatków, niż kupowanie kilku butelek wody codziennie 🙂

    U mnie kiedyś sprawdzało się prowadzenie domowego budżetu. Potem zapomniałam coś „zaksięgować” raz, drugi, trzeci, paragony zaczęły tajemniczo ginąć, aż w końcu okazało się, że to jednak nie dla mnie 😀

    1. Wojtek

      Też słyszałem, że podstawą oszczędzania jest skrupulatne śledzenie wydatków, ale dzieje się dokładnie to co mówisz. Po kilku dniach to się gdzieś rozmywa. Cóż, może kiedyś się uda, albo nasze zarobki będą na tyle wysokie, że nie trzeba się będzie przejmować wszystkimi paragonami 😛

  11. Maciej

    Jestem łysy, punkt pierwszy mam z głowy 😉

    1. Wojtek

      Ja to myślę, że jeszcze parę lat i też się pozbędę tego problemu na dobre 😛

  12. Jeśli chodzi o fryzjera jest jeszcze inny sposób – żeby oddać włosy na peruki trzeba mieć min. 30 cm, ale obcięcie może być za darmo. Taka długość rośnie ok 2 lata. Jak można się domyślić, tak często też bywam u fryzjera. A moje włosy mogą sobie spokojnie rosnąć 😀

Dodaj komentarz